Od zbrodni w Obornikach do sali Króla w Obrzycku

Historia, którą zamierzam Państwu opowiedzieć, zaczęła się w Obornikach, ale do naszego powiatu przybiegła tak jak do zbrodniarzy przybiega sprawiedliwość. Finał tej strasznej zbrodni, zbrodni z piekła rodem, rozegrał się w obrzyckiej sali Króla w roku 1935. Początek sprawy miał miejsce dwanaście lat wcześniej.

W czerwcu 1923 roku „Gazeta Szamotulska” poinformowała obywatelstwo powiatów szamotulskiego, obornickiego i międzychodzkiego, że na ulicy Nadbrzeżnej w Obornikach znaleziono zmumifikowane ciała dwóch chłopców.

Przypomnę tylko, że „Gazeta Szamotulska” w 1923 roku docierała do następujących miejscowości: Szamotuły, Wronki, Obrzycko, Ostroróg, Międzychód, Pniewy, Sieraków i Oborniki. Kolegium redakcyjne komentowało zatem wydarzenia z tych miejscowości „/…/ natychmiast i w tym samym czasie”.

Wróćmy do sprawy.

Po badaniach w poznańskim prosektorium na Przybyszewskiego i śledztwie stwierdzono, że pod podłogą na Nabrzeżnej 3 w Obornikach znaleziono ciała chłopców w wieku 8 i 16 lat. Komunikat prasowy odnoszący się do tego makabrycznego znaleziska brzmiał: „Podczas osuszania budynku przy Nadbrzeżnej 3 w Obornikach znaleziono pod podłogą ciała dwóch osób. Policja przekazała sprawę do badania”.

Po kilku tygodniach, w notce prasowej z lipca 1923 roku, pojawia się krótkie wyjaśnienie związane z tą sprawą: „Pisaliśmy o tajemniczym i makabrycznym znalezisku na ulicy Nadbrzeżnej w Obornikach. Okazało się, że chłopcy zostali zamordowani przez ich ojca i dziadka w roku 1919. Zwłoki ukryli oni pod podłogą. 72 – letni Zenon Skurnicki (pis. org.)… dziadek, został już aresztowany i zamknięty w obornickim areszcie. Jego syn Wacław, podejrzewany o udział w morderstwie, zbiegł i ukrywa się. Przesłuchiwana jest matka i żona Wacława Skurnickiego Leokadia”.

W październiku 1923 roku „Gazeta Szamotulska” znowu rzuca trochę światła na tę sprawę i redaktor Kaw. (pewnie Kawaler) tak oto napisał: „Bulwersująca sprawa związana z obornicką zbrodnią na Nadbrzeżnej ma swój dalszy ciąg. /…./ Zenon Skurnicki z zawodu szkuciorz przyznał się do zamordowania wnuków wraz z ich ojcem, a swoim synem Wacławem. Wyjaśnił też śledczym, że powodem morderstwa była pogarszająca się sytuacja materialna rodziny Skurnickich. W dalszym ciągu policja państwowa (pis. org.) poszukuje Wacława Skurnickiego”.

Jak się okazuje, ślad po nim zaginął. I jak się wydaje „Gazeta Szamotulska” straciła zainteresowanie tą sprawą, kiedy to po raz ostatni, w grudniu 1923 roku, podano rysopis Wacława Skurnickiego: „/…/ Mężczyzna lat 36 rosły w ramionach i mierzący około 170 wzrostu. Karnacja ciemna. Włosy czarne, długie. Nad prawym okiem blizna ok. 4 centymetrów. Może ukrywać się pod brwiami /… /. Kto zna miejsce ukrywania się Skurnickiego dla swojego dobra powinien udać się na najbliższy posterunek policji”.

I wszystko dla Skurnickiego układało się bardzo dobrze. Mało tego, Skurnicki wszystkich przechytrzył, bo jako biegły „szkuciorz” zatrudnił się u Giserskiego w Obrzycku i zapadł się tym samym pod ziemię….. aż do niedzieli 3 lutego 1935 roku.

Szkuta w okolicach Obrzycka. Archiwum MZG

Wtedy to Skurnicki stracił czujność i wybrał się do szczelnie wypełnionej tłumem kibiców sportowych sali Króla w Obrzycku. W tym dniu w sali Króla spotkały się drużyny bokserskie z Obrzycka i Obornik.

Cytuję za panem redaktorem sb.: „3 lutego odbył się na sali p. Króla mecz bokserski pomiędzy Tow. Gimn. „Sokół” w Obornikach a K.S.M.M. Obrzycko. Na sali publiczność 200 osób. Wynik dnia 10:6 dla Obornik”.

W skrócie podam Państwu tylko nazwiska uczestników zawodów: Januszek z Obrzycka waga papierowa (wygrał z Zawałą), Kaczmarek Oborniki wygrał z Liberą z Obrzycka (ponoć niesprawiedliwy werdykt) waga kogucia, Schulz z Obrzycka wygrywa z Dąbrowskim z powodu nadwagi Dąbrowskiego, Ferstermann z Obrzycka przegrywa z Kaźmierczakiem waga lekka, ten sam Ferstermann przegrywa w drugiej walce ze Sztuperem (Stuper).

Zainteresowanym podaję dokładny adres bibliograficzny: „Gazeta Szamotulska” Nr 18, z dnia 9 lutego 1935 roku. Ale nie to było najważniejsze! W tym samym numerze gazety znajduję taką oto informację: „/…/ Wreszcie po wielu latach morderca własnych dzieci poniesie surową karę. W szkuciarni Giserskiego z Obrzycka ukrywał się od 12 lat dzieciobójca Wacław Skurnicki. /…/ zgubiła go ciekawość. Podczas meczu bokserskiego między obornickimi, a obrzyckimi czempionami mieszkaniec Obornik rozpoznał na widowni poszukiwanego Skurnickiego. Sprawiedliwości stało się zadość” [pisownia oryginalna].

sz.psm.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *