Funkcjonariusz MO Pamiątkowo ginie w obławie na las w Lulinie

Kiedy zamknął się pierścień okrążenia wokół Festung Posen nieliczne grupy niemieckich żołnierzy próbowały wydostać się z poznańskiej twierdzy. W nomenklaturze historycznej, głównie niemieckiej, ucieczka z oblężonego przez Armię Czerwoną Poznania nazywana była „wyłamywaniem się z okrążenia”. Wielu uciekających z Poznania żołnierzy niemieckich szczęśliwie wymknęła się z okrążenia i dołączyła do innych oddziałów. Nie wszyscy mieli jednak to szczęście. Ślady ich ucieczki znaczą anonimowe mogiły lub miejsca ich pochówków zachowane w pamięci mieszkańców wsi i miasteczek. W tradycji ustnej i w literaturze wspomnieniowej pojawiają się także informacje, że wielu z nich zostało rozstrzelanych przez czerwonoarmistów. Znane są nam takie przypadki z najbliższej okolicy… Gąsaw, Czyśca, Pamiątkowa, Lipy, Rożnowa i Lulina.

Wyłamywano się w kilku kierunkach. Mniejsze lub większe grupy uciekinierów zmierzały na północny zachód skąd łatwiej było przedostać się via Oborniki – Szamotuły – Międzychód – Międzyrzecz do Kostrzyna i dalej na Wzgórza Sellow pod Berlinem lub na północ na linię Noteci i Warty. Według wspomnień niemieckich żołnierzy (między innymi Jony Neuwirth) liczne grupy „wyłamywaczy” obrały kierunek obornicki lub szamotulski skąd łatwiej, według ich przekonania, można było przedostać się do oddziałów niemieckich walczących na Pomorzu. Ucieczce sprzyjało ukształtowanie terenu, którego atutem były lasy i droga kolejowa. Wspominany przez nas Jony Neuwirth szczegółowo opisuje los niemieckich Fahrenjunkrów (podchorążowie), których pojmano w okolicy Gąsaw koło Szamotuł (egzekucja) lub Lipy koło Obornik (tortury i egzekucja). Zresztą, aby nie być gołosłownym polecam książkę Neuwirtha zatytułowaną „Fahrenjunker z Poznania” (wydawnictwo Pomost).

W lutym 1945 roku niemieckich uciekinierów dostrzeżono w okolicach Pamiątkowa (maszerowali wzdłuż linii kolejowej) i Lulina ukryli się w lesie (las istnieje do dzisiaj).

Według dokumentów IPN – u grupa, którą dostrzeżono w okolicach Lulina liczyła blisko trzystu żołnierzy. Bernard Krysztofiak (Pamiątkowo), Franciszek Jager (Jaeger Oborniki) i Edward Sowiak (Oborniki) byli członkami grupy operacyjnej Komendy Powiatowej Milicji Obywatelskiej w Obornikach. W 1945 roku posterunek w Pamiątkowie znajdował się w strukturach K.P.M.O. Oborniki. Przypomnę tylko, że do września 1954 roku Pamiątkowo należało do administracji powiatowej Obornik. Pozwolę sobie zacytować obszerny fragment relacji ówczesnego Sekretarza Komitetu Powiatowego Jana Pysy: „Dnia 17 lutego zaalarmowano grupę operacyjną K.P.M.O. Oborniki o pokazaniu się w okolicach Lulina i Pamiątkowa powiat Oborniki grupy żołnierzy niemieckich w ilości około 300, którzy przerwali się z Cytadeli w Poznaniu”.

Warto zaznaczyć, że na miejsce niemieckiego zgrupowania udali się funkcjonariusze milicji z Obornik (szesnastu w tym Sowiak i Jager) i z posterunku Pamiątkowo (siedmiu funkcjonariuszy, w tym Krysztofiak rodzina mieszka w Baborówku)). Na miejscu pojawili się także milicjanci z Szamotuł i duża grupa żołnierzy radzieckich stacjonujących na terenie Obornik i Szamotuł.

I teraz trochę sprzeczności, których się już pewnie nie uda wyjaśnić. Syn Bernarda Krysztofiaka Kazimierz powiedział nam, że ojciec poległ podczas walk o tak zwany Lasek Luliński, w którym ukryła się trzystu osobowa grupa hitlerowców. Przypomnę tylko, że pan Kazimierz urodził się 1 stycznia 1943 roku. Tak zatem w dniu śmierci swego ojca miał nieco ponad dwa latka. Informacje, które nam przekazał są tedy częścią pamięci zbiorowej, która nie zawsze może być zgodna z prawdą. Z relacji p. Kazimierza wynika, że jego ojciec, według zeznań świadków zdarzenia, był człowiekiem wyróżniającym się brawurą i to właśnie brawura przyczyniła się do jego śmierci. Ukryci w Lesie Lulińskim Niemcy otworzyli „/…/ ogień do zbliżającej się tyraliery polskich funkcjonariuszy MO i radzieckich żołnierzy”. Na czele kroczył Bernard Krysztofiak, Franciszek Jager, Edward Sowiak i czerwonoarmista, którzy zostali skoszeni serią z karabinu maszynowego. Rany okazały się śmiertelne dla całej trójki młodych funkcjonariuszy MO. Cytuję: „W trakcie ostrzeliwania się obydwóch stron Krysztofiak został ranny śmiertelnie, tak, że podczas zakładania mu przez kolegów opatrunku zmarł”. I dalej Franciszek Jeger (Jager, Jaeger?) „/…/ zginął na miejscu trafiony w pierś i głowę. Edward Sowiak zmarł na ranem 18 lutego w wyniku odniesionych ran”. Z całą pewnością wiemy, że Sowiak i Jeger zginęli w Lulinie. Czy jednak Bernard Krysztofiak zginął w walkach o Lasek Luliński? Trudno dzisiaj to stwierdzić, bowiem w dokumencie z 1963 roku znajdujemy taką oto informację: „Po krótkiej walce w Lulinie grupa żołnierzy niemieckich zaczęła wycofywać się na miejscowość Czyściec pow. Szamotuły”. Część poddała się w lesie koło Lulina i została zlikwidowana (sic !). Informację tę potwierdzają mieszkańcy Lulina, którzy twierdzą, że jeszcze w latach sześćdziesiątych minionego stulecia znajdowano w lesie ludzkie szczątki.

Na drodze wycofujących się na Czyściec faszystów stanęła grupa milicjantów z Pamiątkowa, w której znajdował się Bernard Krysztofiak”. Zatem możemy się dzisiaj spierać o to, czy Krysztofiak zginął w ataku na Lasek Luliński, czy w walkach z wycofującymi się na Czyściec Niemcami? Z perspektywy rodziny jest to bardzo ważne, bowiem jak wspominał pan Kazimierz wielokrotnie bywał w okolicach lulińskich lasów próbując wyobrazić sobie moment śmierci ojca.

Milicjanci Powiatowej Komendy MO w Obornikach, styczeń 1945

Część niemieckich żołnierzy, którzy wymknęli się z okrążenia pod Lulinem została schwytana w okolicach Czyśćca i 19 lutego 1945 roku, według świadka, spalona przez sowietów w stodole za pomocą miotaczy ognia. Prawdopodobnie ta historia ma też swój dalszy ciąg, bowiem dwóch żołnierzy niemieckich w trakcie walk pod Lulinem zagubiła się i została schwytana przez patrol czerwonoarmistów w okolicach lotniska polowego Gąsawy pod Szamotułami i tam została rozstrzelana. Żyją jeszcze mieszkańcy Gąsaw, którzy wiedzą gdzie znajduje się ich mogiła. Jedenastoosobowa grupa niemieckich żołnierzy wymyka się z obławy lulińskiej i schwytana zostaje dopiero 20 lutego w okolicach Rożnowa koło Obornik. Według ustnych przekazów cała jedenastka zostaje rozstrzelana na miejscu przez NKWD.

Bernard Krysztofiak urodzony 31 stycznia 1916 roku, syn Wojciecha i Katarzyny spoczywa w kwaterze poległych na szamotulskim cmentarzu parafialnym (uroczystości pogrzebowe odbyły się 20 lutego 1945 roku). Edward Sowiak i Franciszek Jeger pochowani zostali na cmentarzu w Obornikach. Uroczystości żałobne związane z ich pochówkiem stały się znakomitą okazją do patriotycznych i ideologicznych wystąpień przedstawicieli ówczesnych władz, szefów MO i Armii Czerwonej.

Agnieszka i Bernard Krysztofiakowie. Rok 1943
List Stanisława Radkiewicza do Kazimierza z Baborówka, niespełna pięcioletniego syna Bernarda Krysztofiaka

Za szczegółowe materiały ikonograficzne i dokumenty dziękujemy panu Kazimierzowi Krysztofiakowi z Baborówka synowi Bernarda Krysztofiaka

Tytułowa fotografia przedstawia pogrzeb Jaegera i Sowiaka z 20.02.1945. KPM Oborniki

sz.psm.pl

3 thoughts on “Funkcjonariusz MO Pamiątkowo ginie w obławie na las w Lulinie

  1. Z opowiesci mojego dziatka jedna mogila niemieckiego zolnieza jest na lulinku. Który schowal sie na poddaszu w wedzarni. Rozstrzelany na mmiejscu i zakopany za ogrodem.

  2. Do lat 70/80-tych w lesie lulinskim od strony Baborowa byla mogila i z opowiadan wynikalo ze “…to grob zołnierza niemieckiego…” Czyli może to potwierdzać całe wydarzenie…

  3. Za dzieciaka chodziłem do lasu Lulińskiego potwierdzam była ta mogiła. Kilka lat temu poszedłem jej poszukać bez skutku, pewnie czas zatarł ślady. Nawet kontaktowałem się że stowarzyszeniem Pomost w tej sprawie ale nie raczyli odpowiedzieć. W latach 60_tych mogiłą opiekowały się dzieciaki ze SP w Górce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *