Kryptonim „Mięso” – Cierpliwe przeszukiwanie balkonów, serajów i lodówek

Szamotuły AD 1977. Akta IPN – u

W czasach PRL – u mięso było najbardziej poszukiwanym towarem „żywieniowym” (przymiotnik użyty przez towarzysza Władysława Gomółkę w przemówieniu z dnia 17 października 1965 roku). Przypomnę tylko, że w listopadzie 1964 roku rozpoczął się głośny proces w sprawie „afery mięsnej”. W marcu 1965 roku proces zakończył się wydaniem jednego wyroku śmierci. Dziewięć osób skazano na długoletnie więzienia (trzy na dożywocie).

Władysław Gomółka grzmiał wówczas z trybuny sejmowej: „Społeczeństwo domaga się jak najsurowszych kar dla sabotażystów naszego życia społecznego”. W początkowym okresie śledztwem objęto blisko 1500 osób (dyrektorzy, pracownicy rzeźni, księgowi, portierzy, panie sklepowe, konwojenci, kierowcy, pośrednicy oficjalni i nieoficjalni, magazynierzy, personel biurowy itd. itp.). Ostatecznie przed majestatem „sprawiedliwości” stanęło 10 osób. Proces miał charakter polityczny. Głównym jego celem było odwrócenie uwagi społeczeństwa od nieudolnych rządów towarzysza „Wiesława” i jego kliki.

Władysław “Wiesław” Gomółka podczas przemówienia (1970)

Sąd reprezentował „niezłomny” funkcjonariusz partyjny Roman Kryże. Tak to ten sam, który wydał wiele wyroków śmierci – między innymi – na rotmistrza Witolda Pileckiego i majora Tadeusza Pleśniaka.

Według historyków to właśnie partyjna nomenklatura ukuła na temat sędziego Kryże znany bon mot: „Sądzi Kryże – będą krzyże”. Przypomnę tylko, że wszystkie wyroki śmierci wydane przez Romana Kryże uznano – po obaleni „komuny” – za zbrodnie sądowe. Takich wyroków było 28.

W aferze mięsnej wyroków śmierci miał się domagać sam Gomółka. Zdogmatyzowany umysł Gomółki nie pojmował, że tłumienie społecznej energii i zarządzanie centralne prowadzi nieuchronnie do katastrofy.

Warto pamiętać, że proces w sprawie afery mięsnej poprzedzały procesy w „aferach skórzanych (1961), garbarskich (1962) i cukierniczych (1963).

W PRL – u mięso zawsze było towarem deficytowym. Na kartki reglamentowano je prawie przez cały okres istnienia PRL – u. Najintensywniejsze interwały kartkowe obowiązywały w latach 1945 – 1949, 1951 – 1953, 1965 – 1969, 1976 – 1985 i 1986 – 1989.

W listopadzie 1969 roku – rok przed upadkiem Gomułki – wszystkie urzędy SB w Polsce otrzymały tajną instrukcję dotyczącą walki z „/…/ korupcją na polu braków żywieniowych i tak zwanej drożyzny”. Co ten eufemizm oznaczał? Być może chodziło autorowi o to, że kolejne decyzje o podniesieni cen (25% w 1959, 32% w 1962, 52% w 1966 i wreszcie 18% w 1968) to nic innego jak głęboko przemyślana strategia stalinowskiej ekonomii. Najtragiczniejsze w skutkach okazały się podwyżki ogłoszone w grudniu 1970 roku.

„Mięso drożało średnio o 17,6 proc., ryby i przetwory rybne o 11,7 proc., mąka żytnia i pszenna o 16,16 proc. powidła, marmolady i dżemy średnio o 36,2 proc., kasza jęczmienna o 31 proc., kasza manna o 23 proc., makarony o 15, 3 proc.. Drożały również inne artykuły. Między innymi: węgiel o 10 proc., koks o prawie 20 proc., cegły budowlane o 36,6 proc., dachówka o 17, 8 proc., tkaniny bawełniane o 14,5 proc., tkaniny jedwabne o 37 proc., dywany i chodniki o 25 proc., szklanki o 33 proc.” (Komunikat PAP).

Żeby odwrócić uwagę ludzi od kolejnej drastycznej podwyżki zapowiedziano również obniżkę cen czterdziestu grup towarów „luksusowych”. Taniały między innymi: telewizory o 13 proc., lodówki o 15 proc., pralki o 17 proc., odkurzacze o 15 proc., maszyny do szycia o 10 proc., magnetofony o 21 proc., żarówki o 32 proc., farby lakiery i mydło o 10 proc., pończochy i rajstopy o 30 proc…. taniały, bo na rynku i tak ich nie było.

W 1977 roku – sytuacja gospodarcza nie była wcale lepsza. Służba Bezpieczeństwa do upadłego uganiała się za „cinkciarzami”, bimbrownikami i „prywatnymi hodowcami trzody chlewnej”. Przedsiębiorczy Polak z głodu nie umierał, ale musiał mieć świadomość tego, że SB patrzyła mu na ręce. W 1977 roku sytuacja aprowizacyjna – mimo obietnic Edwarda Gierka i Piotra Jaroszewicza – bardzo się pogorszyła. Największym utrapieniem dla SB byli polscy „kołchoźnicy”, czyli pracownicy Spółdzielni Rolniczych i Państwowych Gospodarstw Rolnych. To właśnie oni skutecznie podtrzymywali właściwy poziom białka zwierzęcego wśród obywateli Polski Ludowej.

Obława milicji na handlarzy wieprzowiną i drobiem

Donosy sąsiedzkie na przedsiębiorczych „polskich kołchoźników” są rozczulające. Pomijam oczywiście fakt, że nie przysparzają one donosicielom chwały. W powiecie szamotulskim nie są niczym wyjątkowym. Ciekawe jest to, że większość z nich dotyczy obszarów wiejskich zamieszkiwanych przez pracowników SR i PGR – ów. W 1977 roku – szamotulskie SB – zebrało dla centrali w Pile dość sporą teczkę takich obywatelskich donosów. Pozwolę sobie kilka z nich przytoczyć. Teczkę podpisano kryptonimem „Mięso”. Wszystkie donosy anonimowe.

„Naprzeciwko bloku Bieruta są działki na których od 7 i 12 marca Leszek N. wędził nielegalnie szynki. Leszek N. jest pracownikiem spółdzielni Szczuczyn i niewiadomo skąd te szynke miał. Szynka wisi od 12 marca na jego balkonie w bloku na ulicy Bieruta” (pis. org.).

Najgorsze jest to, że anonim nie tylko doniósł na obywatela N., ale doniósł też na towarzysza Bieruta! Działania operacyjne wykazały, że Leszek N. całkiem legalnie zakupił szynkę w swoim zakładzie pracy.

Prawdziwa plaga donosów pochodziła jednak z tak zwanych wsi „pegeerowskich”. Oto kilka próbek: 18 grudzień 1977. „W kombinacie PGR G. dzieją się rzeczy, które się nikomu nie śnią. Władysław K. obsługujący świnie podbiera paszę, którą wynosi przez pola do swego chlewu na terenie osiedla. W chlewie miał trzy świnie tak około 100 kilo każda. Została tylko jedna” (pis. org.).

Błyskawiczne działania operacyjne wykazały, że jedyna pozostała w chlewiku świnka „/…/ miał 160 kilogramów. Z tego wynika, że Władysław K. zapodział gdzieś 320 kilogramów żywca”. Na szczęście rewizja w mieszkaniu i kurniku ujawniła „/…./ 70 kilogramów mięsa wysokiej jakości w tym biodrówkę, schab i karkówkę”.

„Maj 1977. W oddziale PGR w G. w O. nagminnie wpisuje się jako padłe sztuki trzodę całkowicie żywą. W ten proceder jest zamieszany Antoni Ł. i chlewowy Ryszard P. Trzoda umarła rejestrowana zostaje jako do zakopania (ówczesne sposoby utylizacyjne uwaga autora) i nocą przenoszona do poćwiartowania do drewutni Ł. (pis. org.)”.

W trakcie działań operacyjnych stwierdzono, że „/…/ w seraju (piwnicy – spiżarni uwaga autora) znaleziono 120 kilogramów poćwiartowanego mięsa gotowego do sprzedaży lub konsumpcji”. Itd. itp.

sz.psm.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *