Opowieść o szlachecko–ziemiańskim Słopanowie z wielką, niespełnioną miłością w tle

Słopanowo – wieś, która apogeum swego rozkwitu doznała w bezpowrotnie minionych czasach ziemiańskich, leży niedaleko Obrzycka, przy szosie wiodącej do Szamotuł. Dworskie zasoby archiwalne Słopanowa skrupulatnie gromadzono i przechowywano ze względu na ich wartość dziejową, mającą także niezaprzeczalnie uwiarygodnić szlacheckie, później zaś ziemiańskie rody, władające tą miejscowością. /…/ Najstarszy z zachowanych zapisów wychodzi spod pióra Jana Długosza. Najwybitniejszy dziejopis polski swego wieku (wiek XV) w „Rocznikach czyli Kronikach sławnego Królestwa Polskiego” pod datą 1280 wymienia Słopanowo należące do cysterskiego klasztoru w Łeknie. Zachowały się również skąpe wzmianki, często sprzeczne, o właścicielach dóbr słopanowskich. Minioną świetność tej miejscowości poświadcza jedynie kościółek pw. św. Mikołaja – unikatowe dzieło drewnianego budownictwa sakralnego. Jan Kąsinowski, sędzia wałecki i właściciel dominium słopanowskiego, wznosi w latach 1695 – 1699 na zewnątrz oszalowaną konstrukcję zrębową, z niewysoką wieżą zwieńczoną latarnią z cebulastym hełmem, pokrytym gontami w tzw. rybią łuskę. Spadziste dachy pokrywają także gonty. Wnętrze kościoła fundator wyposażył szczodrze w dzieła sztuki, m. in. w umieszczoną na belce tęczowej późnogotycką rzeźbę Matki Boskiej Bolesnej z XVI wieku. /…./

Skolektywizowany w 1945 roku majątek Turnów przejęła rolnicza spółdzielnia produkcyjna, skutecznie zacierająca wszelkie ślady ziemiańskiej przeszłości. Ocalał tylko owalny, fotograficzny portret Witolda Turno – sposobionego poprzez zarządzanie do dziedziczenia słopanowskiej domeny. Wizerunek przedstawia Witolda w staroszlacheckim kontuszu i z szablą, w pozie typowej dla powstańczej braci z 1863 roku. Śmiertelnie raniony 8 maja 1863 r. w bitwie pod Ignacewem, umiera 9 maja w Licheniu. Apoteoza niedoszłego dziedzica sprawiła, że jego portret zdobił prezbiteryjną ścianę. W obawie przed profanacją, w 1945 roku portret ukryto w zakrystii, w której znajduje się po dziś dzień.

Portret Witolda Turno

W obrębie przykościelnego obejścia w XIX wieku pobudowano kaplicę żałobną. Przed 1980 r. rozpadła się pochodząca z XVIII wieku drewniana figura przydrożna św. Mikołaja.

Wincenty Turno – prawny posiadacz Słopanowa

Dogłębna penetracja zasobów archiwalnych wyklucza możliwość sprecyzowania i jednoznacznego określenia, z kim i kiedy Wincenty Turno z Objezierza zawarł transakcję kupna – sprzedaży majętności słopanowskiej, która w 1846 roku stanowiła własność Ostrowskich. Dwie, oszczędne w słowach wzmianki dokumentacyjne zawierają różne daty zakupu Słopanowa przez Wincentego Turno. Nie można ustalić autentyczności jednej z nich (1857 i 1860). Dopiero inskrypcja w kościółku słopanowskim (RENOVATUM!… 1862… W. TURNO…”) potwierdza, że dziedzic spełnił swe obowiązki kolatorskie wobec parafii. Spełniając jeden z obowiązków kolatorskich zwyczajowo uwierzytelnia moc prawną do nabytej majętności. Późniejsze decyzje podejmowane przez Wincentego Turno potwierdzają, że był on dozgonnym właścicielem Słopanowa. Zakup majątku należy łączyć z koniecznością dokonania zmiany pokoleniowej w domenie objezierskiej. Wincenty i Helena rozdysponowali dziedziczny majątek według obowiązującego prawa szlachecko-ziemiańskiego, którego nieodzownym wymogiem był podział zgodny z primogeniturą (pierworództwo – wyłączne prawo dziedziczenia przysługuje synowi pierworodnemu).

W ten sposób Witoldowi, najmłodszemu i bezżennemu synowi zakupiono Słopanowo. Nie wiadomo, jakimi klauzulami obwarowano donację (nadanie) na rzecz Witolda, któremu po ukończeniu służby w pruskiej armii, rodzice powierzyli zarządzanie majętnością ziemską w Słopanowie. Witold przysposabiany był do przyszłego – po śmierci ojca – dziedziczenia tego majątku. Koncepcja Wincentego i Heleny uległa diametralnej zmianie po tragicznej śmierci Witolda, który w tajemnicy przed rodzicami ponownie (po nieudanej próbie) przedziera się ze Słopanowa do powstańczych oddziałów ochotniczych dowodzonych przez generała E. Taczanowskiego. Śmiertelnie raniony w bitwie pod Ignacewem (8 maja 1869 r.), umiera następnego dnia w Licheniu, gdzie zostaje pochowany w zbiorowej mogile powstańczej. Konsekwencje młodzieńczej śmierci ukochanego syna zmusiły Turnów do ponownego, krytycznego rozpatrzenia skrupulatnie zaplanowanych postanowień dziedzicznych. Rodzinne wydarzenia wyższej konieczności zataczały coraz większy krąg. /…./

Helena z Kwileckich Turnowa

Samarytańska śmierć Wincentego (16 listopada 1867 r.), niosącego pomoc i opiekę włościanom w czasie szerzącej się w Słopanowie choroby tyfoidalnej, zamyka okres władania majętnością słopanowską przez Wincentego Turno. Wzajemnie wykluczające się informacje, nie zawsze poparte wiarygodnym dokumentem źródłowym, nie pozwalają na jednoznaczne określenie sposobu przejęcia dóbr słopanowskich przez Gotarda i Ludwikę Turnów. Zakwestionować należy przekonanie J. Fogla, że majętność stanowiła dobro posagowe Ludwiki Turno. Marginalna notatka pochodząca z drugorzędnego materiału dowodowego zawiera dwie informacje – umowę zawartą między Wincentym a Gotardem (zięciem), w wyniku której Gotard zakupuje Słopanowo (brak datacji i warunków transakcji). Z dalszej części notatki dowiedzieć się można, że w 1912 roku Gotard przekazuje słopanowską schedę Kazimierzowi, pomijając pierworodnego Karola. Pełen rozkwit majętności słopanowskiej przypada na przełom schyłku lat dwudziestych i początku trzydziestych międzywojnia. Kazimierz i Izabela (Iza) Turnowie (Kazimierzostwo) zostali zaaprobowani przez prestiżowe kręgi towarzyskie wielkopolskiego ziemiaństwa. Utrzymywali zażyłe stosunki z Kwileckimi, Mycielskimi, Rostworowskimi (m.in. z generałem bryg. Stanisławem, legionistą I Brygady) oraz z Twardowskimi z w pobliżu leżących Kobylnik. Z inicjatywy Mycielskich powołano w 1916 r. Bazar Szamotulski, który poprzez działalność charytatywną wspierał (do przełomu lat 1918/1919) Polaków z Królestwa Polskiego. Do aktywnych działaczek Bazaru – obok Mycielskiej, Kwileckiej, Twardowskiej, również pań Kurnatowskich i Stablewskich – należała także Izabela ze Szczuków Turnowa. /…/

Kazimierzostwo Turnowie w okresie dwudziestolecia międzywojennego zapoczątkowali prowadzenie stadniny koni hodowlanych. Przemożny wpływ na decyzję Turnów wywarła przyjaźń z właścicielami pobliskich Kobylnik – ordynatem Teodorem Dobrogostem Twardowskim i jego żoną Heleną z Bnińskich – znaną miłośniczką koni. Dworska hodowla koni rasowych przesądzała o prestiżu środowiskowym właścicieli tychże stadnin. Iza i Kazimierz Turnowie należeli do elitarnego kręgu hodowców, którzy wielkopolskie stadniny hodowlane podnieśli ponad przeciętność krajową. Hodowlą koni zajmowała się Iza. Brała udział w organizacjach hodowców koni szlachetnych, wyścigach, zawodach hipicznych i konkursach. Należała do pań – wielkopolskich ziemianek, które zajmowały się prowadzeniem stadnin i chowem koni rasowych.

Słopanowska stadnina koni hodowlanych przypisana była do wzbudzających zachwyt i uznanie wśród stadnin ziemiańskich. Umożliwiała Turnom osiągnięcie eksponowanej pozycji w reprezentatywnym gremium przodujących hodowców. /…/

Adyna Turno – słopanowska rezydentka w cieniu Pawła Edmunda Strzeleckiego

Paweł Edmund Strzelecki – wybitny polski geograf i geolog, który jako pierwszy z Polaków indywidualnie w celach naukowych okrążył świat

Rozwojową passę Słopanowa przerywa okupacja hitlerowska oraz reforma PKWN. Wywłaszczeni z dziedzicznej majętności Turnowie bezpowrotnie utracili rodową domenę. Ubolewać należy nad rozproszonym bądź na zawsze utraconym dworskim archiwum. Początkiem lat pięćdziesiątych XX wieku kwerendę w reliktach słopanowskich archiwaliów przeprowadził Wacław Słabczyński – admirator i biograf Pawła Edmunda Strzeleckiego – światowej sławy podróżnika i eksploratora. Relatorem i dysponentem uratowanych z wojennej pożogi i późniejszych konfiskat rękopisów Adyny Turno był Kazimierz Turno – jedyny z żyjących i ostatni dziedzic dóbr słopanowskich. Znał Adynę – urodzony w 1867 roku miał piętnaście lat, gdy 10 stycznia 1882 roku umierała w poznańskim Zakładzie Sióstr Miłosierdzia. Kazimierz: „chciała koniecznie się leczyć”. Szczęśliwym zrządzeniem losu uchronił on ponad sto listów Adyny do Pawła Edmunda Strzeleckiego. Okazało się, że hołdowała antycznej epistolografii i archiwizowała kopie listów wysyłanych do podróżującego Pawła Edmunda. Chronologizacja okazałej korespondencji umożliwiała faktografowi odtworzyć ekspedycyjne trasy i zdarzenia, tym bardziej, że Strzelecki – testator wyraził wolę spalenia wszelkiej dokumentacji, w tym itinerariuszy (dzienniki podróży) i korespondencji. Archiwalia Adyny stanowiły więc istotne źródło niepomiernych treści o podróżniku – nie tylko eksploratorze. Pozwoliły odsłonić tajniki romantyczno – przygodowego romansu tych dwojga nieszczęśliwych kochanków.

Adyna Turno ze Słopanowa w późniejszych latach

Turnowie, na kanwie miłosnych uniesień Adyny i Pawła wprowadzili do społecznego obiegu misternie utkaną legendę. Tendencyjnie modyfikowana i deformowana narracja przysporzyła familii prestiżu, poważania i świetności. Po opuszczeniu dworu-legendotwórczego środowiska – wzbudzająca sensację legenda rozprzestrzeniła się dzięki jej propagatorom – klanowi Turnów, biografom, skoligaconym rodzinom, a także kręgom ziemiańskim i włościańskim. Legenda często ulegała zabiegom reinterpretacyjnym mającym na celu oddzielenie zmyśleń i przedstawienie li tylko prawdy. Czynione próby spełzły na niczym. Legenda rodowa wciąż święci tryumfy, Paweł Edmund Strzelecki i Adyna (Aleksandryna, Katarzyna) wraz z ojcem Adamem Turno doświadczyli skutków głośnego, nie tylko w Wielkim Księstwie Poznańskim, rodzinnego i towarzyskiego skandalu. Wątek romansowy dwudziestodwuletniego Pawła Edmunda i niespełna piętnastoletniej Adyny – posłużył za pretekst do urobienia sensacyjnej legendy. Wielopokoleniowa tradycja Turnów utrzymuje, że incydent miał miejsce w Objezierzu. Strzelecki – pretendent do ręki Adyny zdecydował się na jej uprowadzenie, gdyż ojciec nie akceptował ich przyszłego małżeństwa. W realizacji zamysłu uczestniczyło wielu pałacowych domowników: guwernantka Franciszka Virginia d’ Aimee, także życzliwi, lecz bezstronni – Kordula z Gorzeńskich Turnowa (babka Adyny) oraz Wincenty, jej brat. Obudzony przez rwetes i nieostrożność Adyny jej ojciec dogonił ją w „dębince” nieopodal pałacowego parku, gdzie Paweł oczekiwał z powozem gotowym do odjazdu. Adam Turno udaremniwszy córce ucieczkę, przywiódł sprawcę porwania przed pałac, gdzie na oczach służby biczem wychłostał i wydalił z Objezierza.

Niepowodzenie miłosne Strzeleckiego i porywcze, bezceremonialne potraktowanie go przez Adama Turno miały stać się przełomowym zdarzeniem w życiu niefortunnego epuzera. Zelżony decyduje się na opuszczenie kraju i na badawcze podróże po świecie.

Rzeczywistość była zgoła odmienna: Strzelecki poznał Adynę około 1819 roku w Sędzinach (powiat szamotulski), gdzie Adyna wychowywała się u babki – Katarzyny Prusimskiej, dziedziczki Sędzin. Porwaniu zaprzecza wiele faktów. Jeżeli nieudane uprowadzenie miało miejsce, to około 1820 roku w Sędzinach. Turnowie objęli we władanie Objezierze w 1830 roku. Kordula z Gorzeńskich zmarła w 1816 roku. Strzelecki opuścił kraj około 1830 roku – dziesięć lat po niepowodzeniem zakończonym porwaniu. Wincenty w tym czasie przebywał w Dobrzycy – wychowywany przez owdowiałą generałową Kazimierzową, bratową Adama Turno. Natomiast prawdą jest: Wykradanie panny z rodzinnego domu w owym czasie nie było wydarzeniem kuriozalnym. Młodzieńcze niepowodzenie Strzeleckiego nie wywarło wpływu na błyskotliwą, światową karierę podróżnika i eksploratora. Wielkie, w duchu romantycznym kształtujące się uczucie łączące Adynę i Pawła trwało (mimo rozłąki) około pięćdziesięciu lat. Strzelecki najwyższej górze australijskiej Nowej Walii daje imię Adyny (Mount Adine). Nazwa ta nie została oficjalnie przyjęta. Adyna – szanując wolę ojca, nawet po jego śmierci wzbraniała się przed zamążpójściem. Adam Turno do końca życia nie ukrywał uprzedzenia do Pawła Edmunda Strzeleckiego i traktował go jako awanturnika i fanfarona.

Biografowie w sferze przypuszczeń rozważają dwu lub trzykrotne spotkanie Adyny i Pawła po 1820 roku. Według relacji Kazimierzostwa Turnów słopanowskich do ostatniego, kończącego wielką miłość spotkania doszło w 1866 roku w Genewie. Po powrocie, Adyna powierzchownie, wręcz lekceważąco uzasadniła ostateczne rozstanie z Pawłem. Ta niegdyś światowa dama (takie imię nadał jej Adam Mickiewicz w 1831 roku w Łukowie), w stroju podróżnym, bez obowiązującej toalety, spocona i zakurzona, wprost z dworca pobiegła na spotkanie z ukochanym Pawłem. Przed sławnym na cały świat podróżnikiem, poważanym przez brytyjską socjetę, stała… prowincjonalna szlachcianka i zubożała rezydentka. Strzelecki nie potrafił ukryć rozczarowania…. Rzekomo w pałacowych archiwaliach znajdował się jedyny list opisujący genewskie spotkanie. Jak w legendzie – intensywne poszukiwaniaspełzły na niczym. Zdominowany przez legendę kilkudziesięcioletni romans z tyleż samo trwającą rozłąką, zaciera – niejednokrotnie skutecznie – granicę pomiędzy prawdą a zmyśleniem.

/…/ Po powrocie z Genewy, milcząco ukrywała przeżywaną tragedię rozstania z Pawłem Edmundem Strzeleckim. Długoletni pobyt w Objezierzu, zwłaszcza jego kulturowa atmosfera pobudziła w niej na nowo skłonności ku poznawaniu świata nauki i kultury. Wiele czasu przeznaczała na czytelnictwo ambitnej literatury. Zawierała i utrzymywała liczne przyjaźnie z wybitnymi w środowisku poznańskim pisarkami i postępowymi działaczkami. Nadal prowadziła rozległą korespondencję. Zawsze w otoczeniu rodziny odbywała częste podróże „do wód”. Okresowo bywała rezydentką w spokrewnionych dworach. Odczuwała osamotnienie – pogrążała ją śmierć najbliższych sercu krewnych – żyła w wiecznie trwającej żałobie.

Słopanowski pałac

Dotychczasowe rezultaty badań słopanowskiej architektury pałacowej oraz chronologizacja zdarzeń związanych z pałacem wymagają wnikliwszej korekty uprzednio sformułowanych konkluzji. Przypuszczać wypada, że pełna i ostateczna konstatacja nigdy nie zostanie zdefiniowana, gdyż około 1974 roku doszczętnie zrujnowany pałac rozebrano łącznie z fundamentami. Odczuwalny jest brak architektonicznych materiałów źródłowych.

W zbiorach Archiwum Państwowego w Poznaniu (APP) znajduje się jedynie „Plan na wyrestaurowanie oficyny w Słopanowie” (dokumentacja kartograficzna, rysował Stanisław Hebanowski, 1865-1865, sygnatura APP-53/951/0/-/ Maj. Objezierze 5011.) Aktualnie, nawet wiekowi mieszkańcy wioski potrafią tylko w przybliżeniu wskazać lokalizację ziemiańskiej siedziby na tle znajdującego się w opłakanym stanie parku. W 1865 roku – po osiedleniu się na stałe w Słopanowie – Wincenty Turno bezzwłocznie przystępuje do budowy pałacu. Realizację konceptu powierzył z rozmysłem (unikając angażowania architektów niemieckich) poznańskiemu architektowi Stanisławowi Hebanowskiemu, nadającemu odrębny rys wielkopolskiej architekturze pałacowej. Jak wielu Wielkopolan studiował architekturę w Berlinie. Tendencje budownictwa pruskiego nie wywarły na nim dominującej cechy twórczej. Dopiero studia paryskie wyzwoliły w nim – pod wpływem historycznej architektury francuskiej – odmienność i indywidualizację stylu. Wdrażając francuskie wzorce architektoniczne ukonstytuował w architekturze wielkopolskich pałaców pojęcie „kostiumu francuskiego”, którego w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XIX wieku był twórczym uosobieniem, propagatorem i krzewicielem. Adaptację form architektury francuskiej – w warunkach zaboru pruskiego – Wielkopolanie traktowali jako quasi-narodowy styl architektoniczny i przejaw antypruskiej postawy.

Zwyczajowo dopuszczalna była ingerencja posesora w projekt architektoniczny pałacowego budynku. Modyfikacje narzucone Stanisławowi Hebanowskiemu wynikały z uzasadnionej argumentacji. Przestrogę stanowiła niefortunna przebudowa pałacu – willi w Objezierzu. Na zlecenie Wincentego Turno, ówczesnego dziedzica objezierskiej domeny, projekt wykreślił Francuz – dyletant Aleksander Jan d’Alphonce de Saint-Omer. Przemiany ustrojowe na wsi polskiej (początki kapitalizmu) zmuszały dziedzica do osobistego gospodarowania i całorocznej bytności w wiejskiej posiadłości. Narzucały więc konieczność poszukiwań racjonalnych rozwiązań funkcjonalnych i stylowych, dotyczących zwłaszcza pałacowych wnętrz. Zniewoleni przez zaborcę nałożonymi restrykcjami, Turnowie odwoływali się do wzorców objezierskich i tworzyli z rezydencji słopanowskiej bastion polskości. Zobligowani kontynuacją tradycji rodowych, Turnowie przywiązywali dużą wagę do aspektu użytkowego – dom mieszkalny winien być jednocześnie funkcjonalny i reprezentacyjny, zapewniający domownikom wygody, udogodnienia i życiowy komfort. Artyzmowi architektonicznemu przypisywali odzwierciedlenie piękna. Nowo wzniesiona w Słopanowie siedziba bocznej gałęzi Turnów objezierskich miała uzewnętrznić konsolidację miru, zaszczytów, dostojeństwa i prestiżu rodowego oraz ich niezmienną postawę wobec SPRAWY, wyrażonej konsekwentną realizacją patriotyczno – historycznego programu. Reprezentacyjnym lokum, skupiającym życie kulturalne i patriotyczne była biblioteka z wyodrębnionym repozytorium – przechowalnią dworskich i rodzinnych archiwaliów. Księgozbornia uchodziła często za „miejsce trofealne”, w którym eksponowano najczęściej wyratowane z pożogi wojennej pamiątkowe – rodzinne i narodowe ponderabilia. Dopełnieniem zbiorów pomieszczonych w książnicy była konsekwentnie gromadzona galeria malarstwa, której wartość nadrzędną stanowiła treść historyczno – patriotyczna obrazu, pomijając często wartość artystyczną pędzla. Biblioteka objezierska służyła za niedościgniony wzór dla słopanowskiego pałacu. Reorganizację biblioteki objezierskiej Hipolit Turno powierzył Ludwikowi Kurtzmannowi – bibliotekarzowi Edwarda Raczyńskiego. Przez kilka lat trudził się oprócz tego chronologizacją i weryfikacją archiwaliów rodzinnych i genealogią Turnów. Wywiązywał się jednocześnie z obowiązków domowego nauczyciela. Przebywająca w Słopanowie rezydentka – Adyna Turno w „Pamiętniku” czyni wzmiankę o literackich wieczorach pałacowych:

– 24 stycznia 1875: „Wieczorem Kurtzmann czytał nam „Mohorta”.

– 25 stycznia 1875: „ … spokojnie. Wieczorem czytał nam Wita Stwosza”.

Zbyszek Adamczewski fragment tekstu za OZHK nr 4

1 thought on “Opowieść o szlachecko–ziemiańskim Słopanowie z wielką, niespełnioną miłością w tle

  1. W sąsiednich Obornikach wydano już 12 zeszytów Historyczno-Kultralnych. Licząc 4 na rok daje to 3 pełne lata, a kalendarzowo to już rok czwarty. Próbowałem zainteresować szamotulan i powołane do tego instytucje do podobnego projektu. Jak na razie wola jest brak funduszy. Bez takowych trudno takie zeszyty wydawać. Będę apelował dalej. Może kiedyś się uda?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *