Z akt IPN: Wigilia w Szamotułach, rok 1986

Czasy komuny wspominam z rozrzewnieniem. Wszak wtedy właśnie nauczyłem się czytać i skończyłem kilka szkół po kolei. Z nauką czytania nigdy nie było w naszym domu problemu. Jedynym problemem była nuda i kolejki po „luksusowe” towary. Szczególnie w święta, które w ateistycznym kraju były swego rodzaju kontestacją systemu. Świętowali na złość Gomułce, Gierkowi i Jaruzelskiemu – mieszkający wówczas w Polsce – Polacy, Żydzi, Ormianie, Niemcy, Egipcjanie i Etiopczycy.

Przez noc, przez dzień po nagrodę. Polowanie na karpie, okonie i płocie. Wigilia 1978 r.

Zgodnie z ideą społecznego egalitaryzmu wszyscy staliśmy w kolejkach oprócz rzecz jasna partyjnej nomenklatury. Uprzywilejowana partyjna wierchuszka przechowywała wówczas nadmiar kiełbasy w wannie lub siatkach z Modeny o czym informuje nas funkcjonariusz szamotulskiego SB kapitan Z.. „W wyniku działań penetracyjnych stwierdzono, że w lokalu administracji partyjnej w Szamotułach znaleziono 22 grudnia 1986 roku w wannie 64 kilogramy kiełbasy jałowcowej po części zjedzonej przez robaki. Natomiast pod stołem w płóciennej siatce marki Modena odkryto 12 golonek i 3 uwędzone szynki wieprzowe. Nie odnaleziono właściciela dóbr konsumpcyjnych”. (pis. org.). Właściciel w tym czasie stał rzecz jasna w kolejce.

Sprawie nie nadano biegu, bo mogło to bardzo rozgniewać kucharki i gospodynie domowe, które zajmowały cierpliwie miejsca w kolejkach już o drugiej w nocy. Czas świąt Wielkiejnocy i popularnej w PRL – u „gwiazdki” sprawiał, że w społeczeństwie odżywały prymitywne formy gospodarki, czyli łowiectwo i zbieractwo. Pomysłowi funkcjonariusze SB Szamotuły – akcji dotyczącej Bożego narodzenia AD 1986 – nadali kryptonim „Choinka” być może zainspirowani kultowym filmem Bareji pod tytułem „Miś” (rok produkcji 1980).

Choinki w PRL – u za 40 złotych

Kontrola łowców i zbieraczy była bardzo trudna, bowiem w grudniu 1986 roku na terenie Polski temperatura wahała się od minus 16 stopni w Wielkopolsce do minus 21 stopni w Białostockiem. Kilkanaście dni później – 30 stycznia 1987 roku – w Suwałkach odnotowano minus 34 stopnie. Zainteresowanych odsyłam do roczników statystycznych z tego okresu.

Mimo woli mróz stał się sprzymierzeńcem łowców i zbieraczy, a wrogiem funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa o czym informuje swoje szefostwo w Pile major B. (szef SB na Samter): „Funkcjonariuszom działającym w terenie wydano dodatkową ciepłą odzież i bieliznę”.

Ciepłe gatki wydane przez majora B. przyczyniły się do kilku spektakularnych sukcesów. Zbieracze i łowcy nie mieli zielonego pojęcia, że przyczyną ich wpadek są ciepłe kalesony produkowane w Bielawie. Oto kilka przykładów: „20 grudnia 1986 roku o godzinie 3.20 w nocy zatrzymano obywateli Romana K. i Ryszarda J., którzy na akwenie (!) wodnym w Szamotułach skuli lód na szerokości sześciu metrów i za pomocą puszek z karbidem głuszyli ryby. W wyniku akcji przejęto 12 kilogramów ryb różnych gatunków. Sprawę skierowano do kolegium”.

I dalej: „Podczas rutynowych kontroli targowiska funkcjonariusz U. zatrzymał obywateli Piotra P. i Janusza W., którzy handlowali karpiami bez stosownych zezwoleń. Zatrzymani nie potrafili wyjaśnić pochodzenia ryb”. (pis. org.)

Potem tak: „Na drodze z Grabówca do Szamotuł funkcjonariusze zatrzymali wóz konny załadowany choinkami. Zatrzymano obywatela Marka J.”

Czujność i determinacja aparatu bezpieczeństwa była godna podziwu. W kolejkach stawali funkcjonariusze, których mieszkańcy z niczym i nikim nie kojarzyli no chyba, że z kolejkami. Tak zatem kolejka była dla funkcjonariuszy SB najlepszym kamuflażem. Domyślam się, że nisko postawieni w „esbeckiej” hierarchii funkcjonariusze byli zadowoleni z tego, że w czasie pracy mogli jednocześnie kupić sobie mortadelę lub karpia.

Nie po to stali jednak w kolejce. Pamiętać trzeba, że ich pracy przyglądali się entuzjaści systemu czyli Tajni Współpracownicy. Oto kilka ciekawostek: „Informuję, że znany mi z nazwiska chorąży A. kupił cztery kilogramy parówki i dwa słoiki pasztetu” (TW Piotr).

Trudny los funkcjonariuszy SB w czasie Wigilii AD 1986 pokazuje obszerny donos – znanego nam już z innych tekstów – TW Ryszarda (postać wyjątkowa zasługująca na osobną biografię). TW Ryszard donosi na funkcjonariuszy SB i MO…. co to się porobiło: „Spacerując po targowisku w Szamotułach 21 grudnia zauważyłem, że funkcjonariusze J.U., P.M. i R.K. otrzymali od Jana O. z Pamiątkowa dwie skrzynki jabłek, które zostały zaniesione do samochodu marki Nysa o rejestracji MOA 1076”.

W czasie świąt niektórzy TW zajmowali stałe punkty obserwacyjne. Na przykład w punkcie RUCHU znajdującym się w kamienicy u zbiegu Wronieckiej i Kościelnej (obecnie jubiler) zasiadała zacna grupa działaczy turystycznych, których jedynym celem było obserwowanie kto idzie do kościoła i po co? Tam pod pozorem czytania i przeglądania zwrotów czasopism sumiennie odnotowywali nazwiska obywateli nie wierzących w to, że człowiek pochodzi od małpy. Roboty mieli huk, bo spotykali się w RUCHU nawet w nocy … w czasie pasterki.

Oto jedna z próbek: „Marian K. (znany nam z akcji pod kryptonimem „Plastyk”) z żoną i Józefem G. weszli na teren kościoła 24.12. o godzinie 22.00, a wyszli o 3 w nocy z workiem i dwoma siatkami” (pis. org.).

Życzymy Państwu spokojnych Świąt!

szpsm

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *