Napoleon w Szamotułach i Differt w Obrzycku

Będę tańczył na twoim grobie, to prawda, ale ci wystawię pomnik ze stosownym napisem….”

Tę bardzo krótką frazę wypowiedział jeden z bohaterów słabej powieści Żeromskiego na podstawie, której powstał genialny film Andrzeja Wajdy. Przypomnę tylko, że powieść i film mają ten sam tytuł. Nad naszymi dziejami krąży to zdanie jak widmo.

Powieść napisał śp. Stefan Żeromski, film zrobił śp. Andrzej Wajda, a tytuł fenomenalnego dzieła brzmi: „Popioły”.

W naszej tradycji literackiej z popiołem mamy dość sporo do czynienia i ciągle w popiele lubimy się grzebać. Legenda wielkiego cesarza Francuzów to mit.

W napoleońskim micie zatopiono też historię Szamotuł. Kiedy w 1795 roku pogrzebano ostatecznie Rzeczpospolitą „Sarmacką” tęsknota za wolnością była jak „śmiertelna choroba w czasach zarazy”.

„Bogaci egoiści” (L. Kołakowski) zostawali patriotami, a zwykli obywatele wielonarodowej RP zdrajcami i niewolnikami.

W październiku 1806 roku Napoleon dał nadzieję Polsce. 27 października zajmuje Berlin. To właśnie w Berlinie Napoleon powiada do J. H. Dąbrowskiego znamienne słowa; „Na niepodległość trzeba sobie zasłużyć”…. i jak zwykle w słowa Napoleona uwierzyli tylko Polacy.

Napoleon z Berlina do Wielkopolski wjechał od strony Międzyrzecza. Informuje o tym: „Posen Zeitung” (Gazeta Poznańska) z kwietnia 1807 roku. W opracowaniach dotyczących naszego powiatu znajdujemy krótkie informacje (cytuję): „Gaj Wielki (gm. Kaźmierz, pow. szamotulski) – miejsce, w którym delegacja wielkopolskich patriotów uroczyście powitała cesarza Francuzów w imieniu polskiego społeczeństwa”.

A teraz krótka historia napoleońska z Pniew (1806 – 1813): „Według ustnych przekazów w 1806 Napoleon w drodze z Berlina do Poznania zatrzymał się w Pniewach i był podejmowany przez właścicieli niedużego domu na rynku. Potem przez miasto przemieszczały się wojska francuskie i armia polska. Po przegranej wojnie z Moskwą Wielka Armia Napoleona cofała się przed nacierającymi rosyjskimi wojskami. Cesarz pospieszył do Paryż aby tam organizować nową armię. W styczniu 1813 zdziesiątkowane wojska napoleońskie stanęły w Poznaniu, by uzupełnić swój stan poprzez nabór nowego rekruta. Do wojska zaciągali się często bardzo młodzi chłopcy bez żadnego militarnego doświadczenia. Jeden ze szlaków odwrotu wojsk francuskich i polskich prowadził w okresie od 9 do 15 lutego 1813 przez Pamiątkowo, Szamotuły, Wronki, Czarnków, Gaj Wielki, Podrzewie, Pniewy, Sieraków i Międzychód. Część wojsk poszła do Poznania. Tymczasem w Wielkopolsce operowały już parotysięczne rosyjskie podjazdy dowodzone przez Woroncowa i Czernyszewa. Obawa przed okrążeniem zmusiła wojska napoleońskie do opuszczenia Poznania w dniu 12 lutego i przedzierania się na zachód. Ponieważ żołnierze byli wyczerpani, poruszali się wolno, często odpoczywając. Na południe od Pniew rozbili obóz, na który w dniu 14 II 1813 napadli Kozacy Woroncowa przeprowadzając kilka szarż. Ataki zostały odparte, przede wszystkim przez szwadron szwoleżerów gwardii pod dowództwem 34-letniego pułkownika Jana Pawła Jerzmanowskiego. Ułani następnie ruszyli w pogoń za uciekającymi Rosjanami. Dla wielu młodych ludzi było to pierwsze starcie z wrogiem. Zwycięska walka podbudowała nadwątlone morale, dodała żołnierzom ducha”. (Anna Jabłońska, Dorota Matyaszczyk „Napoleon i jego epoka w Wielkopolsce”).

W historiografii Polski okres napoleoński utożsamiany jest z pierwszymi zwycięskimi powstaniami narodowymi wywołanymi przez Wielkopolan (pierwsze 1806, drugie 1918).

Ślady epoki napoleońskiej w Szamotułach i okolicy znajdujemy w poznańskiej prasie, głównie w „Gazecie Poznańskiej” (PZ Posen Zeitung) i na kartach „Popiołów” Żeromskiego (o tym na końcu).

W numerze „Gazety Poznańskiej” ze „Szrody. Dnia 15 kwietnia Roku 1807” (pis. org.) czytamy między innymi, że wjazd Napoleona do Wielkopolski był „/…/ dniem najczulszym w sercach wszystkich sprawiającym ukontentowanie” (parafraza). Także dniem najczulszym dla szamotulan…. (proboszcz szamotulski Walenty Kozłowski) .

Dalej obszerny cytat (pisownia całkowicie zgodna z oryginałem): „A n t o n i Ł a b ę c ki, Sekr. Dyr. Spr,”. Z Szamotuł d. f. Kwietnia. Jak tylko zorza dnia tego swe zaczynała rozwiiać promienie, tak zaraz i huk z ręczney broni obudzał czułych Polaków do powszechney radości. O w pół do dzieaiątey zwabiły dzwony lud licznie z całey okolicy do czterech tysięcy zgromadzony do kościoła kollegiaty mieysca tego. Tam w środku niego wystawiona tryumfalna była brama, na którey gzemsie cefra Niezwyciężonego Napoleona znakami woiennemi wokoł przybrana stała. Za nią dała się widzieć na wyniosłym postumencie troykątna piramida, na którey wierzchu stało Bustum tegoż Monarchy laurem zwycięskim ozdobione. Pod nim rozwiiał się wiersz następuiący: Polska rozdarta, w gruzach położona, Bytność swą wzięła z rąk Napoleona” etc.. (pis. org.)

Napoleoński łuk triumfalny w Szamotułach. Fragment artykułu z Gazety Poznańskiej z 1807 roku.

W kolegiacie szamotulskiej wystąpił między innymi Antoni Łabędzki (Łabęcki) przedstawiciel rządu w Warszawie (wolnomularz, frankista, patriota, Żyd, Polak…. ot cała złożoność naszej pięknej historii, która do wielu nie dociera).

W przywoływanym przeze mnie numerze „Gazety Poznańskiej” – z kwietnia 1807 roku – napisał on między innymi: „Są to dopiero piierwsze rządu naszego owoce, których słodkie skutki czuiem w sercach naszych. A za pomocą, nieba i tych światłych i cnotliwych Mężów pracą, spodziewać się nam trzeba dla całego narodu, dla każdego iego mieszkańca świętszych i korzystnieyszych ustaw doświadczyć”. (pis. org.)

W 1807 roku „/…/ pod bronią w Wielkopolsce stanęło 20 tysięcy żołnierzy z poboru i 4 tysiące jazdy szlacheckiej”. Ginęli oni pod Tylżą, Gdańskiem, Raszynem, Samosierrą, Saragossą, Moskwą, Berezyną, Lipskiem i Waterloo. Do armii Napoleona szli też szamotulanie. Oto cytat z czerwca 1807 roku: „Z Szamotuł d. 8. Czerwca. Na dniu dzisieyszym pierwsza wyprawa rekrutów z departamentu Poznańskiego 1 Obornickiego i Szamotulskyego przeznaczonych dla Legii 3-ciey Polskiey z Włoch powracaiacey, w Wrocławiu kompletuiącey sie, sollennie expedyowana została. Lud młody i ochoczy uszykowany w porządku, chlubny, wkrótce ma dostąpić szczęścia maszerować i Inkorporować się do tey Legii, która w odległych narodach sławę Polaka roskrzewiaiąc odradzała i przypominała przyszłe zwyciestwa i ziemie odebrane przemocą narodowi; z zamku Szamotulskiego przy wdzięku muzyki i odgłosie bębnów zamaszerował do kościoła 00. Reformatów. Zkad po wysłuchanej mszy spiewaney i wykonaney przysiędze, w rownym że porządku na Rawicz do Wrocławia wymaszerowali” (pis. org.).

I to jest chyba prawdziwa historia!

Na pocieszenie” tych, którzy wierzą w pojedynek szachowy Napoleone di Buonaparte z przyszłym zamachowcem w Baszcie Halszki warto powiedzieć, że francuski historyk Jean Orieux napisał już dawno temu, że Bonaparte miał 27 sobowtórów …. w tym Polaka Adama Zawistowskiego z Zabłudowa i na dodatek kilku innych patriotów polskich.

I co najgorsze do Szamotuł nie zawitał nawet sobowtór cesarza.

Owszem ślady wydarzeń z czasów Napoleona są. Na przykład mogiła żołnierzy cesarza pochowanych w Chojnie, czy opowieść o tragicznych wydarzeniach w Obrzycku, w którym 3 Regiment Burgundzki rozstrzelał pruskiego burmistrza Differta. I właśnie o burmistrzu Differcie wspomina Żeromski w swej powieści. Oto cytat z drugiej części „Popiołów” Stefana Żeromskiego. Przypomnę tylko, że Differt – jako pruski patriota – robił co mógł, aby Napoleonowi się nie powiodło.

„Będę tańczył na twoim grobie, to prawda, ale ci wystawię pomnik ze stosownym napisem. Już jednego Niemiaszka, burmistrza z Gołańczy, a drugiego Differta z Obrzycka rozstrzelali za to, że Prusakom ludzi wydali”.

Pomnik Jana Differta w Obrzycku

PS. Podobny los spotkał burmistrza Jana Schatzschneidera z Gołańczy.

sz.psm.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *