Szamotulscy wolnomularze: Leon Szulczewski i Henryk Wysocki

Opatrując tytuł tekstu frazą „szamotulscy wolnomularze” nie chciałem Państwa sprowokować. Nie zależało mi na tym, aby zainicjować dyskusję na temat historii masonerii i losów światowego spisku. Chciałem po prostu napisać coś o muratorach, bo to właśnie trzynastowieczne cechy murarzy – zwanych w średniowieczu muratorami – zainicjowały powstawanie masońskich lóż na całym świecie. W Szamotułach rzecz jasna loży masońskiej nie było. Jeśli byli masoni to wywodzili się oni głównie z elit szamotulskiego ziemiaństwa. Kto ich tam zresztą wie? „Tajemnicą masonerii zawsze była tajemnica” (Ludwik Hass).

Na szczęście nie jest tajemnicą, że w Szamotułach byli muratorzy, byli też i kamieniarze. Każdy kto chociaż raz w życiu był w gotyckich kościołach Paryża lub Londynu, kto od czasu do czasu przygląda się ostrołukowemu sklepieniu naszej „bazyliki” wie, że postawienie tak okazałych budowli wymaga wiedzy i maestrii.

Ci, którzy domy stawiają i ci, którzy je projektują mają świadomość tego, że ich fach jest wyjątkowy i, że oni też są wyjątkowi. W Szamotułach fach muratora (murarza) i kamieniarza nierozerwalnie związany jest z historią miasta.

Obramowanie tablicy fundacyjnej szamotulskiego zamku

Ktoś projektował i stawiał domy na ulicy Wronieckiej. Ktoś wznosił okazałe kościoły i zabudowywał wyjątkowo urokliwy rynek, ktoś wreszcie kreślił plany kamienic i domów na ulicy Dworcowej i Poznańskiej. Kto?

W historię miejskiego budownictwa wpisują się między innymi dwa nazwiska: Henryka Wysockiego (Starszego i Młodszego) i Leona Szulczewskiego. Łączyła ich nie tylko pasja do budowania. Po pierwsze można na podstawie dokumentów stwierdzić, że Leon Szulczewski jeszcze jako młody adept sztuki muratorskiej, terminował w firmie Henryka Wysockiego Starszego, a potem przez kilkanaście lat współpracował z Henrykiem Wysockim Młodszym. Po drugie ich wspólnym dokonaniem było postawienie – około 1927 roku – budynku szamotulskiego Przytuliska… Leon Szulczewski – projektant budowniczy, Henryk Wysocki Młodszy – murator.

Winieta listownika firmy Leona Szulczewskiego

Przypomnę tylko Państwu, że Henryk Wysocki Starszy zmarł 6 lipca 1914 roku w wieku 68 lat. W rękach spadkobierców Leona Szulczewskiego (Marek Kurzawski) znajduje się bardzo ciekawy dokument w języku niemieckim. Dokument pochodzi z 1 sierpnia 1914 roku. Można założyć, że Henryk Starszy wystawił go krótko przed swoją śmiercią, a datował go jego syn, ale to dość karkołomna teza. Jednym słowem autorem rekomendacji jest prawdopodobnie Henryk Młodszy. Oto treść rękopiśmiennej opinii na temat Szulczewskiego: „H. Wysocki – mistrz malarski i murarski. Szamotuły, 1.08.1914. Technik budowlany pan Leon Szulczewski (nieczytelne) powierzone mu prace wykonywał ku mojemu pełnemu zadowoleniu. Wystawia się mu również świadectwo jako człowiekowi zawsze punktualnemu, (nieczytelne) oraz skrupulatnemu. Pan Szulczewski opuścił miejsce pracy w wyniku wojny”.

Praktyka i rekomendacja od mistrza Wysockiego

Ale nie na długo. W firmie Wysockiego pojawia się znowu kilka miesięcy później. Kim był Leon Szulczewski? Urodził się 8 marca 1889 roku w Tarnowie Podgórnym. Zmarł 1 lutego 1970 roku w Szamotułach. Jako dobry murator przeszedł wszystkie szczeble kariery budowniczego. Od praktyki murarskiej, kamieniarskiej po samodzielne stanowisko projektanta i inżyniera budowlańca.

W 1909 roku wstępuje do Królewskiej Szkoły Budownictwa w Poznaniu (Średniej Szkoły Technicznej).

Muratorzy i technicy Królewskiej Średniej Szkoły Technicznej ok. 1913, po lewej Leon Szulczewski

Kryteria ukończenia szkoły dla naszych rodaków – w czasach pruskich – były bardzo wysokie. 17 marca 1914 roku tylko dwóch Polaków otrzymuje świadectwo dojrzałości. Jest wśród nich Szulczewski. Tuż po ukończeniu szkoły pojawia się na praktykach w firmie budowlanej „Henryk Wysocki – Hartmann. Baugeschaft Samter”. Ma to miejsce dokładnie 7 maja 1914 roku. Praktyki z przerwami trwają do października 1915 roku. Niewykluczone, że to właśnie dopiero wtedy Szulczewski powędrował w kamasze, ale nie daleko, bo do Poznania, gdzie od 18 października 1915 roku do 18 lipca 1918 roku służy na stanowisku sekretarza technicznego w niemieckim Militar Baumat, czyli Urzędzie Budownictwa Wojskowego. Tu między innymi jego nazwisko pojawia się przy okazji przebudowy poznańskiego lotniska na Ławicy i fortyfikacji na Miłostowie.

W wolnej Polsce – przez bardzo krótki czas – służy w Departamencie Budownictwa Wojskowego w Poznaniu. W sierpniu 1922 roku zakłada własną firmę projektowo–budowlaną, która do czerwca 1942 roku działa z powodzeniem w Szamotułach (ulica Franciszkańska). To właśnie od 1922 – do końca lat trzydziestych, duet Wysocki Młodszy i Leon Szulczewski stawiają wspólnie kilka budynków.

Do najciekawszych należy dom stojący u zbiegu Franciszkańskiej z Dworcową, budynek Targowiska Bydlęcego (zwierzęcego?) i wymienione już przeze mnie Przytulisko (ponoć adaptacja innego budynku?). Nie mamy pewności, czy projekt całego Przytuliska jest autorstwa pana Leona. Na pewno projekt techniczny (APwP).

W lipcu 1942 r. Szulczewski pojawia się w Pniewach, gdzie pracuje w fabryce Struppe – uwaga – na stanowisku zastępcy właściciela! Czy był to najlepszy sposób na wymiganie się od wywózki? Pewnie tak! Później już wiadomo. Nacjonalizacja 1949. Jednym słowem – ze swego na państwowe!

Przez wiele lat – po II wojnie światowej – pełni funkcje kierownika technicznego Miejskich Zakładów Remontowo – Budowlanych w Mutowie.

Około 1930 roku Leon Szulczewski stawia na ulicy Franciszkańskiej w Szamotułach własny dom. (Dom kilka lat temu rozebrano).

Warto wspomnieć, że Leon Szulczewski od 1928 roku należy do Korporacji Budowniczych Poznańskich. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że była to wyjątkowa nobilitacja. Korporacja o nazwie„Strzecha” miała swoją siedzibę po dawnej pruskiej korporacji o nazwie „Bauhütte” przy ulicy Mielżyńskiego 21.

Dom korporacji budowniczych – “Strzechy” w Poznaniu

Nazwisko Leona Szulczewskiego znajduje się w monografii z 1933 i 1938 roku pod tytułem „Z dziejów budowniczych poznańskich”.

Na domu Leona Szulczewskiego w Szamotułach (Franciszkańska) – w okazałym medalionie – napisano „SALVE”. Witajcie.

spsm

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *