Kazimierz Starzonek zwykła historia zwykłych ludzi!

11 sierpnia 1936 roku odbyły się w Pniewach zawody pływackie pod patronatem ówczesnego starosty szamotulskiego Adama Narajewskiego i Powiatowej Rady Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego. Konkurencje pływackie rozgrywano na terenie malowniczo położonych łazienek w Pniewach! Do zawodów mógł przystąpić „(…) każden kto w wodzie czuł się jak ryba i nie groziło mu zatonięcie jak kamień” (pis. org. za „Gazeta Szamotulska” 13.08.1936)

W konkurencji pływackiej 50 metrów stylem dowolnym na starcie stanął czternastoletni Kazimierz Starzonek. Redaktor sprawozdawca tak komentuje występ Szamotulanina. „Od początku było wiadomem (pis. org.), że w tej szybkiej konkurencji dla małoletnich faworytem jest Jan Poczekaj z Pniew (lat 15) – reprezentant Wielkopolski. Liczono też na dobry występ mieszkańców Szamotuł Kazimierza Starzonka (lat 14) i Franciszka Pawlaczyka (lat 15). Od startu ostro ruszył Kaziu Starzonek. Jednak w połowie dystansu dopadli go Poczekaj i Pawlaczyk. Konkurencja zakończyła się następująco. 1. Jan Poczekaj – Pniewy czas 0.43 2. Franciszek Pawlaczyk – Szamotuły 0.45 i 3. Kazimierz Starzonek – Szamotuły 0.50”.

Kazimierz Starzonek urodził się 21 stycznia 1921 roku. Na świat przyszedł w rodzinie cenionego szamotulskiego rzemieślnika Ludwika Starzonka i Cecylii Starzonek z domu Jądrzyk. Ojciec Kazimierza prowadził „Warsztat Instalacyjny (wod – kan, co)” położony przy ulicy Jasnej 2 (obecnie Sportowa) i „Odlewnię Metali Kolorowych”, która znajdowała się przy ulicy Franciszkańskiej w Szamotułach. Wnuczka Kazimierza Starzonka wspomina, że „Dziadkowie mojego dziadka, Kazimierza Starzonka, przywędrowali do Szamotuł z Inowrocławia. Posiadali dom przy solankach w Inowrocławiu. (…) Sprzedali ziemię i przeprowadzili się do Szamotuł, gdyż ich syn Ludwik Starzonek pracował na Ławicy jako mechanik samolotowy. Prapradziadkowie zamieszkali w domu przy kinie, przy wąskiej ulicy w kierunku do szkoły wówczas imienia Piotra Skargi. W tej chwili jest tam parking pana Jana Grygra. Prapradziadkowie to Małgorzata i Józef Starzonek”.

Cecylia Starzonek, matka Kazimierza Starzonka

Zabudowania warsztatu położonego – przy ulicy Jasnej (Sportowej) – jeszcze istnieją, ale niestety po śmierci brata pana Kazimierza, Zygmunta,nie są wykonywane w nich żadne prace. Po manufakturze odlewniczej nie ma już dzisiaj śladu. Według Kazimierza Starzonka wjazd do fabryczki znajdował się naprzeciwko południowej pierzei pofranciszkańskiego klasztoru.

O istnieniu rzemieślniczych zakładów Ludwika Starzonka możemy dowiedzieć się z przedwojennych numerów „Gazety Szamotulskiej”. Ojciec Kazimierza – Ludwik ­­­­– kilkakrotnie zamieszcza w gazecie swoje reklamy. Dotyczą one głównie warsztatu specjalizującego się w pracach wodno – kanalizacyjnych i instalacyjnych na przykład centralnego ogrzewania. Oto jedna z próbek: „Ludwik Starzonek wykonuje szybko i niezawodnie prace instalacyjne centralnego ogrzewania i wodociągów”.

Syn znanego – także z działalności społecznej – rzemieślnika dokonuje naturalnego wyboru związanego z przyszłą pracą. Najpierw kończy szamotulską „staszicówkę” (Szkoła Powszechna im. Stanisława Staszica), a potem szamotulską Szkołę Zawodową, która znajdowała się przy ulicy Poznańskiej (obecnie na piętrze mieszkania, na dole bank). Jako uczeń „zawodówki” kształci się w zawodzie instalatora pod okiem ojca Ludwika.

W prasie z tego okresu znajduję informację, że Ludwik Starzonek zaangażowany był od 1926 roku w działalność Powiatowej Rady Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego. Przypomnę tylko, że do zadań PRWF i PW „należało koordynowanie działalności w zakresie wychowania fizycznego, sportu i przysposobienia wojskowego, a w szczególności ustalanie wytycznych, przedstawianie wniosków i opinii, sprawowanie nadzoru nad instytucjami i organizacjami wychowania fizycznego i przysposobienia wojskowego, składanie propozycji budżetu państwa na powyższe dziedziny, a także wydawanie czasopism i wydawnictw”. („Gazeta Szamotulska” 14.04.1927)

Ludwik Starzonek należał do ścisłego kierownictwa rady zajmującej się krzewieniem kultury fizycznej. Jego nazwisko pojawia się w przedwojennej „Gazecie Szamotulskiej” wielokrotnie. Zawsze w dostojnym gronie ówczesnego obywatelstwa: dr Owsiany, Szelejak, Wende, Gieremek, Lurka, Sundmann, Dakowski, Mizgalski, Witajewski, Scholl i inni. (por. m. in. „Gazeta Szamotulska” 21.10.1926)

Kazimierz Starzonek – podobnie zresztą jak dziesiątki młodych ludzi w powiecie szamotulskim – uczestniczy w zajęciach organizowanych przez PRWF i PW. Po ukończeniu ostatniej klasy szkoły zawodowej (oficjalna nomenklatura szkolna: zawód instalator – ślusarz, tokarz, rzemieślnik) bierze udział w obozie zorganizowanym przez PRWF i PW (rok 1938, sierpień?). Pan Kazimierz z rozrzewnieniem wspomina, że obóz zorganizowano w malowniczym Rozewiu położonym na Pobrzeżu Kaszubskim.

Kazimierz Starzonek – obóz w kaszubskim Rozewiu, rok
1938, czwarty od lewej

W pamięci Kazimierza Starzonka najmocniej odcisnęły się wspomnienia wojenne. Wspomina między innymi szefa szamotulskiego gestapo Waltera Artusa. Po pierwsze dzięki cudem uratowanemu budynkowi, który groził wybuchem instalacji centralnego ogrzewania i po drugie smykałce do instalowania urządzeń co uniknął wywózki i pracował w ulubionym zawodzie do końca wojny. Warto pamiętać, że Kazimierz Starzonek przez całą wojnę pracuje w warsztacie ojca Ludwika.

Kazimierz Starzonek (z lewej) przy tokarni w warsztacie ojca, rok 1940

W czasie wojny dokonują wspólnie budowy i napraw instalacji co między innymi w majątku Zamek – Szczuczyn, Oporowo, Wróblewo, Kobylniki i Gąsawy. Szczegółowo wspomina sylwetkę zarządcy majątku Zamek – Szczuczyn niejakiego Hartmanna. Nie wystawia Hartmannowi dobrego świadectwa! W 1945 roku – po wyzwoleniu Szamotuł – w życiu Kazimierza Starzonka zwycięża miłość. Żeni się z Janiną z domu Łuczak.

Janina i Kazimierz Starzonek – ślub, rok 1945

W czasach stalinowskich firma Ludwika Starzonka staje w obliczu likwidacji. Niszczą ją bierutowskie domiary. Kazimierz zmuszony zostaje do opuszczenia firmy ojca. Zatrudnia się w Oddziale Robót Budowlanych PKP w Poznaniu. Jako szef brygady stawia na nogi zniszczoną przez działania wojenne infrastrukturę kolejową Gubina, Kostrzyna, Czerwińska, Zielonej Góry, Sulechowa, Głogowa i w wielu innych miejscowościach.

Wnuczka Agata dodaje, że „(….) Na PKP dziadek zajmował się nie tylko odbudową instalacji na zniszczonych dworcach, ale także był racjonalizatorem wynalazcą. Znalazłam świadectwa racjonalizatorskie projektów z Lubonia i Leszna. Dziadek był także nauczycielem zawodu. Zawód przekazał też synowi, Grzegorzowi Starzonkowi, który przejął warsztat po zmarłym w 1967 r. Ludwiku i też uczył zawodu. Ale to już czasy PRL i współczesne. Niemniej w tej chwili naszym domowym hydraulikiem jest pan, który nauczył się zawodu od wuja Grzegorza. A zatem wiedza zawodowa, której początek dał Ludwik Starzonek, wciąż służy mieszkańcom Szamotuł”.

W 1981 roku Kazimierz Starzonek udaje się na emeryturę. Dzisiaj – blisko stuletni – chętnie dzieli się swoimi wspomnieniami.

PS. Obszerną dokumentację zdjęciową przekazaną nam przez córkę Kazimierza Starzonka Barbarę Dobak – na jej prośbę przesyłamy do Muzeum Zamek – Górków w Szamoni!

Agata Dobak, Waldemar Górny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *